Hamryś

W jednym z wielu szarych i deszczowych miast, żyli różni ludzie. Jedni pokarani przez życie, inni pełni szczęścia.
* * * * * * * * * * * *
- Hamrysa! Do domu, Już! - rozległo się po podwórzu.
- To ja... idę. - powiedziała spokojnie dziewczynka.
Jej zielone oczy zaszyły się smutkiem, a z koralowych ust znikł uśmiech. reszta dzieciaków przez chwilę patrzyła się na odchodzące dziecko.
- Bawimy się jeszcze? - zapytał jeden z chłopców.
- Bez Hamryś to nie to samo - odezwał się inny.
Hamryś weszła leniwie po schodach. Każdy stopień był dla nie przeszkodą. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Powrót do domu był czynnością przez nią znienawidzoną. Jak najciszej pociągnęła za klamkę. Wzięła głęboki oddech i weszła do mieszkania.
Na drewnianej klepce leżał wydeptany, czerwony dywan ze złotymi brzegami. Z lewej strony stała wyblakła szafa, a obok niej szafka na buty. Z sufitu odpadł fragment tynku. Hamryś stała w wąskim korytarzu, a gdyby obróciła się w prawo, miała by przed sobą wejście do kuchni.
- Córuś! - krzyknęła młoda kobieta i chwyciła ją za ramię.
Dziewczynka spojrzała na nią.
- Coś ci jest, mamo?
- Nie, nic. Tylko trochę mnie głowa boli.
- Kiedyś stąd uciekniemy. Znajdziemy ci lepszego faceta, który będzie miał piękny dom! I wreszcie pójdę do normalnej szkoły.
Kobieta świdrowała ją pełnymi nadziei oczami, do których po chwili napłynęły łzy.
- Wierzę ci, wierzę w twoje słowa, Hamryś.
* * * * * * * * * * * *
- Zimno - wyszeptała, a para uniosła się z jej ust.
W kieszeniach trzymała purpurowe ręce, a wargi miała sine. Zima, ta znienawidzona pora roku niesie za sobą wiele nieszczęść. Hamryś wstała z trudem i przeszła kilka kroków

 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Fajnie czasami jest zostawić coś na dłuższy czas, żeby później przekonać się, jakim było gównem :)
Wzięłam się za ciężki temat. I pół biedy, że go poruszyłam, najgorsze jest to, że zabrałam się do tego w sposób... niewłaściwy to mało powiedziane. Zostawiam to jako przykład beznadziejnego opowiadania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz