sobota, 28 grudnia 2013

To tylko ćwiczenia v.1.1 - akcja

Przetarłam starannie ostatni stolik. Usłyszałam wysoki dźwięk dzwonka przywieszonego do drzwi. Oderwałam wzrok od starego, matowego drewna. Do baru wszedł lekko podpity brunet w moim wieku.
- Jimmy, nie sądzisz, że kartka z napisem "Zamknięte" coś znaczy? - powiedziałam tonem ocierającym się o irytację.
- Śliczna, po co nerwy? - uśmiechnął się szeroko. Spojrzałam na jego pożółkłe zęby z obrzydzeniem.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu szukając pomocy.
- Po prostu odwróć się i wyjdź.
- Nie-e, skarbie - przyjrzał mi się znacząco - Daj mi buziaka, to może pójdę!
Westchnęłam i pokręciłam głową z uśmiechem.
- Jimmy, za wysoka stawka. Opuśćże ten lokal teraz, bo obiecuję ci, że od tej pory alkohol będziesz mógł kupić jedynie u konkurencji. Mam nadzieję, że wiesz jaką nienawiścią darzy cię Frey. Tanio ci kieliszka nie sprzeda.
- Jeżeli taka ma być cena miłości, jestem zdolny do poświęceń.
- Aż tak żeś się uparł? - podparłam pięści na biodrach. - Upity jesteś, to widać.
Oparłam się o stolik. Za oknami słońce powolnie chowało się za horyzontem.
- Robi się późno, idź do domu.
Mężczyzna jedynie pokręcił głową. Spojrzałam na drzwi zaplecza wzrokiem pełnym nadziei, że Dexter pojawi się i mi pomoże. Byłam jednak zdana sama na siebie. Odchrząknęłam, aby zwrócić na siebie uwagę. Rozpuściłam kok, a włosy rozeszły się falami po moich ramionach. Odpięłam kilka guzików granatowej koszuli, aby utworzyć dość głęboki dekolt.  Jimmy spojrzał się na mój biust z pożądaniem.
- To co przystojniaku? - chwyciłam go pod ramię. - Już chyba sobie pójdziesz? - szepnęłam.
Chłopak przyjrzał mi się dość nerwowo, ręce mu drżały, zarumienił się. Pociągnęłam go powoli w stronę drzwi. Uchyliłam je, do pomieszczenia wpadło trochę zimnego powietrza. Odezwał się mały, złoty dzwonek.
- Do zobaczenia! - oparłam się o framugę i pomachałam mu.
Wróciłam do baru. Przed drzwiami zaplecza stał uśmiechnięty blondyn. Zarumieniłam się  i zapięłam koszulę. Odchrząknęłam i wplotłam palce między włosy. To zdecydowanie nie jest dobry moment na nagłe pojawienie się obok lady.  
- Dexter, masz jakieś obowiązki? - zapytałam, nie podnosząc na niego wzroku.
- To propozycja? - nie widziałam jego twarzy, ale z pewnością się teraz uśmiechał.
- Nie, po prostu mam nadzieję, że wreszcie zajmiesz się sobą.
Sięgnęłam po szmatkę i wróciłam do przecierania stołów.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Ekhm, work in progress.
To miała być praca nad akcją, ale coś nie wyszło, bo wieje nudą i oprócz biustu głównej bohaterki (którą ochrzciłam rosyjskim imieniem Aida) i przesadnych rumieńców, nie ma tu nic ciekawego.

sobota, 21 grudnia 2013

To tylko ćwiczenia :) v.1.0 - opisy

- Aha ha ha ha - rozbrzmiewało po ogrodzie.
Clarisse obróciła główką pełną czekoladowych loków.
- Przestań! - krzyknęła roześmiana.
Odciągnęła od siebie kota. Zwierzę miało na szyi przewiązaną pomarańczową kokardę, jego futro wyróżniało się nieskazitelną bielą. Dziewczynka podniosła się z ziemi i otrzepała sukienkę w kolorze pomarańczy. Clarisse przebiegła między żywopłotem a fontanną, zostawiając za sobą delikatne wgniecenia w żywozielonej trawie.
- Nitka, chodź! - odwróciła się do kotki.
Ta ledwo podniosła na nią swoje zielone oczy i lekceważąco zaczęła się czyścić.
- No chodźże kocurze!
Clarisse uniosła Nitkę i zaczęła iść przez żwirowaną ścieżkę do domu. Weszła po kamiennych schodach do przedpokoju. Już tu widać było zamożność i specyficzny styl państwa Dockens'ów. Posadzka wykonana była z mahoniowego drewna, ściany zaś ozdabiała klasyczna tapeta ze wzorem kwiatów. Tuż przy wejściu stała rzeźbiona szafa. Dalej ława i fotele, stół do kawy - nic szczególnego. Na ścianie równoległej do drzwi wisiały portrety wszystkich członków rodziny. Większość zdjęć była czarno-biała.
Clarisse przeszła do jadalni.
- Clara, już w domu? - zapytała się jej mama, a na jej twarzy pojawił się życzliwy uśmiech.
Trudno było zrazić się do tej kobiety. Cała pogodność, którą obdarowywała każdą osobę, sprawiała, że trzeba było się uśmiechnąć. Zawsze pogodna, niezależnie od sytuacji.
- Mhm, Nitka się nie chciała bawić.
Dziewczynka usiadła na krześle i położyła sobie kotkę na kolanach. Rozejrzała się po pokoju. Jadalnia była zachowana w odcieniach koloru pomarańczowego, jak i reszta domu.