Przetarłam starannie ostatni stolik. Usłyszałam wysoki dźwięk dzwonka
przywieszonego do drzwi. Oderwałam wzrok od starego, matowego drewna. Do baru
wszedł lekko podpity brunet w moim wieku.
- Jimmy, nie sądzisz, że kartka z napisem "Zamknięte" coś znaczy? - powiedziałam tonem ocierającym się o irytację.
- Śliczna, po co nerwy? - uśmiechnął się szeroko. Spojrzałam na jego pożółkłe zęby z obrzydzeniem.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu szukając pomocy.
- Po prostu odwróć się i wyjdź.
- Nie-e, skarbie - przyjrzał mi się znacząco - Daj mi buziaka, to może pójdę!
Westchnęłam i pokręciłam głową z uśmiechem.
- Jimmy, za wysoka stawka. Opuśćże ten lokal teraz, bo obiecuję ci, że od tej pory alkohol będziesz mógł kupić jedynie u konkurencji. Mam nadzieję, że wiesz jaką nienawiścią darzy cię Frey. Tanio ci kieliszka nie sprzeda.
- Jeżeli taka ma być cena miłości, jestem zdolny do poświęceń.
- Aż tak żeś się uparł? - podparłam pięści na biodrach. - Upity jesteś, to widać.
Oparłam się o stolik. Za oknami słońce powolnie chowało się za horyzontem.
- Robi się późno, idź do domu.
Mężczyzna jedynie pokręcił głową. Spojrzałam na drzwi zaplecza wzrokiem pełnym nadziei, że Dexter pojawi się i mi pomoże. Byłam jednak zdana sama na siebie. Odchrząknęłam, aby zwrócić na siebie uwagę. Rozpuściłam kok, a włosy rozeszły się falami po moich ramionach. Odpięłam kilka guzików granatowej koszuli, aby utworzyć dość głęboki dekolt. Jimmy spojrzał się na mój biust z pożądaniem.
- To co przystojniaku? - chwyciłam go pod ramię. - Już chyba sobie pójdziesz? - szepnęłam.
- Jimmy, nie sądzisz, że kartka z napisem "Zamknięte" coś znaczy? - powiedziałam tonem ocierającym się o irytację.
- Śliczna, po co nerwy? - uśmiechnął się szeroko. Spojrzałam na jego pożółkłe zęby z obrzydzeniem.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu szukając pomocy.
- Po prostu odwróć się i wyjdź.
- Nie-e, skarbie - przyjrzał mi się znacząco - Daj mi buziaka, to może pójdę!
Westchnęłam i pokręciłam głową z uśmiechem.
- Jimmy, za wysoka stawka. Opuśćże ten lokal teraz, bo obiecuję ci, że od tej pory alkohol będziesz mógł kupić jedynie u konkurencji. Mam nadzieję, że wiesz jaką nienawiścią darzy cię Frey. Tanio ci kieliszka nie sprzeda.
- Jeżeli taka ma być cena miłości, jestem zdolny do poświęceń.
- Aż tak żeś się uparł? - podparłam pięści na biodrach. - Upity jesteś, to widać.
Oparłam się o stolik. Za oknami słońce powolnie chowało się za horyzontem.
- Robi się późno, idź do domu.
Mężczyzna jedynie pokręcił głową. Spojrzałam na drzwi zaplecza wzrokiem pełnym nadziei, że Dexter pojawi się i mi pomoże. Byłam jednak zdana sama na siebie. Odchrząknęłam, aby zwrócić na siebie uwagę. Rozpuściłam kok, a włosy rozeszły się falami po moich ramionach. Odpięłam kilka guzików granatowej koszuli, aby utworzyć dość głęboki dekolt. Jimmy spojrzał się na mój biust z pożądaniem.
- To co przystojniaku? - chwyciłam go pod ramię. - Już chyba sobie pójdziesz? - szepnęłam.
Chłopak przyjrzał mi się dość nerwowo, ręce mu drżały,
zarumienił się. Pociągnęłam go powoli w stronę drzwi. Uchyliłam je, do
pomieszczenia wpadło trochę zimnego powietrza. Odezwał się mały, złoty dzwonek.
- Do zobaczenia! - oparłam się o framugę i pomachałam mu.
Wróciłam do baru. Przed drzwiami zaplecza stał uśmiechnięty blondyn.
Zarumieniłam się i zapięłam koszulę.
Odchrząknęłam i wplotłam palce między włosy. To zdecydowanie nie jest dobry moment na nagłe pojawienie się obok lady. - Dexter, masz jakieś obowiązki? - zapytałam, nie podnosząc na niego wzroku.
- To propozycja? - nie widziałam jego twarzy, ale z pewnością się teraz uśmiechał.
- Nie, po prostu mam nadzieję, że wreszcie zajmiesz się sobą.
Sięgnęłam po szmatkę i wróciłam do przecierania stołów.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Ekhm, work in progress.
To miała być praca nad akcją, ale coś nie wyszło, bo wieje nudą i oprócz biustu głównej bohaterki (którą ochrzciłam rosyjskim imieniem Aida) i przesadnych rumieńców, nie ma tu nic ciekawego.